Wychowałem się w domu,

w którym  królował brydż. Przewinęła się przez niego galeria barwnych postaci. Gracze owiani papierosowym dymem rozprawiali o robrze czy innej czapie. Niewiele z tego rozumiałem, bakcyla brydżowego nie złapałem nigdy. Tato udzielił mi jednej lekcji i orzekł, że lepiej, abym się zajął piłką ręczną.

Spotkaniom niekiedy towarzyszył alkohol,

którym rodzice raczyli się razem z gośćmi. Unikali prostej wódki. Z zagranicznych turniejów przywozili butelki koniaku i brandy. Kosztowali ich ostrożnie, ze smakiem. Pojąłem wtedy ideę kulturalnego picia trunków.

Złoty okres polskiego brydża przeminął,

pozostawiając po sobie interesujący trop prowadzący do Włoch – kawę. Miałem osiemnaście lat i wchodziłem w dorosłość z paczką kawy. Właściwie było ich mnóstwo: w bagażniku,w garażu, wszędzie. Brakowało tylko klientów.

Ludzie pili zwykłą, tanią kawę, nieraz zalewaną po turecku.

Przekonanie ich, by sięgnęli po lepszy produkt, przypominało walenie głową w mur. Porażka poprzedzała klęskę. Trzymałem się jednak jednej myśli – jakość obroni się sama. Potrzebuje tylko czasu.

Spotkaniom niekiedy towarzyszył alkohol,

którym rodzice raczyli się razem z gośćmi. Unikali prostej wódki. Z zagranicznych turniejów przywozili butelki koniaku i brandy. Kosztowali ich ostrożnie, ze smakiem. Pojąłem wtedy ideę kulturalnego picia trunków.

Złoty okres polskiego brydża przeminął,

pozostawiając po sobie interesujący trop prowadzący do Włoch – kawę. Miałem osiemnaście lat i wchodziłem w dorosłość z paczką kawy. Właściwie było ich mnóstwo: w bagażniku,w garażu, wszędzie. Brakowało tylko klientów.

Ludzie pili zwykłą, tanią kawę, nieraz zalewaną po turecku.

Przekonanie ich, by sięgnęli po lepszy produkt, przypominało walenie głową w mur. Porażka poprzedzała klęskę. Trzymałem się jednak jednej myśli – jakość obroni się sama. Potrzebuje tylko czasu.

Minęło ćwierć wieku i wiem, że miałem rację.

Dziś rynek dobrej kawy w Polsce ma się świetnie. Świadomych kawoszy przybywa. Mojej kawy zasmakujecie w Alchemii, Nowej Prowincji czy Mleczarni w Krakowie. Jest tam od początku, ponad 20 lat. W gastronomii to wieczność.

Co robię tutaj?

Zainspirowała mnie rozmowa z Tomkiem, który stara się przywrócić świetność polskim rzemieślniczym alkoholom. Chcę go wesprzeć  w tym niełatwym zadaniu, choćbym znów musiał rozbijać  głową mur. Co złego jest w wódce powszechnie dostępnej na rynku? A co złego było w kawie zalewanej wrzątkiem? Nic. Po prostu są lepsze sposoby na picie ich ze smakiem. Serdecznie zapraszam do naszego świata dobrych alkoholi. Do świata Destylatów Drwala.

Piotr Żurek

Menu
en_GB